RSS
poniedziałek, 06 listopada 2006
reise fiber

Już myśle o pojutrzejmszym wyjeździe. Oldiczam godziny. Skupiam się na komputerze, aby nie oszlaeć. dzisij zszyłem nogę i na razie nie mam nic do pracy. Dzwoniłem do starego znajomego; wytłumaczył mi jak dojść do dworca morskiego.

17:39, aelithe
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 października 2006
koniec obijania

Od 2 dni próbuję zmęczyć Spóźnionych Kochanków Warthona. Jakoś ciężko idzie. Czyżbym to ja był takim starym ramolem.

Dla mnie kończy się sezon ogórkowy i znowu coś się będzie dziać. Od jutra mam z powrotem karetkę.

Dzisiaj byłem na spuszczaniu łodzi. W środku za chińskich ochotników, jak zwykle filipińczycy. Tym zaraz jakoś mniej bladzi, niż zwykle. Przy okazji byłem zły na bałagan. Jeszcze chwilę przed zrzutem malowano kadłub statku, a dojazd do platformy był zablokowany. W razie jakieś wpadki, to trzeba by było przenisć klienta jakieś 15 metrów przez startę drutów.

W poniedziałek dostałemn zeszłomiesięczny kontrakt, który od razu pokrył długi po zapłaconym od niego ZUS'ie i podatku. Jestem szczęśliwym bogatym człowiekiem i chwilowo mam nawet na koncie 300 złotych. Do 2. Wtedy płace kartę kredytową.

Próbujuemy z żoną oszczędzać. Raczej nic z tego dziś zabrakło mi paliwa, więc poszlo kkolejene 50 złotych.

W tym roku zrezygnujemy z prywatnego nauczyciela angielskiego dla dzieci. Nie ma pieniędzy. Jak obskubie rodziców to może będzie stać nas na kurs w kołchozie.

21:23, aelithe
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 października 2006
support
Znów pomagam mamci z jej praktyce. Dzisiaj było 20 osób. Nie jest źle, chociaż po 34 godzinach w stoczni w stoczni miałem extra 3 i wróciłem do domu o 7.30.
Zaczynam spłacać długi. Dziś spłaciłem 50 złotych mamci z pożyczki na wakacje. Zostaje mi jeszcze 1950. Da radę. Kwestia nie dac pieniędzy żonie.
Ostatnio poczytałem troszeczkę z chirurgii, musze przysiąść na internie i przypomnieć sobie co nieco.
Nie mamy dalej karetki. Ja się nie martwię, ale trochę nudno. Kiedys przynajmniej cżłowiek miał dwie przejażdzki na tydzien. Teraz pozostaje kawka w KJ.
Kawa mi się skończyła, więc zasypiam na fotelu. Z resztą nawet jak była zasypiałem po 4. Dodatkowo te młoty w pomieszczeniach oddanych dla LLoyds'a. Zasypiasz, a tu nagle budzi cię młot pneumatyczny. Dzisiaj miałem tylko 1 pacjenta, a młot pneumatyczny hałasował tylko 2 razy, więc pobudka była ostra.
Wczoraj miałem dyżur z pielęgniarką ode mnie z zabiegowe, więc zabrałem ją samochodem do promu i zwinęliśmy interes o 14.20. Ja zwykle kończę o 14.30, ale pielęgniarka musi odbębniać kawogodziny do 15.00.
Dziś nie kłóciłem się z żoną o pieniądze, poza urobkiem dzisiejszym nie mama ani grosza, więc nie ma sie o co kłócić.  Czekam na  wrześniową  wypłatę. Pozostało mi na jutro na spłąte kredytu, podatek poszedł dzisiaj. Dziasiaj saldo rachunku na działalnośc równa się saldzie debetu kredytowego.

21:09, aelithe
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 października 2006
być może

Dostałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną za miesiąc. Zobaczymy. Główny problem to załtwić wolne w tym czasie.

W piątek byłem 2 razy sprawdzany. I wiecie co? Nie znaleźli żadnego statku w bagażniku. Ślepoty. Jak można nie znaleźć przedmiotu o długości 260 metrów w 1,5 metrowym samochodzie. Teraz skoro udało mi się juz go wywieźć, to wezme go pod pachę i pójdę sprzedać w skupie złomu. ;)

Ale będzie można pić.

Na śniadanie zjadłem tatarka.  Teraz czekam, będzie tasiemiec czy nie. W najgorszym wypadku sraczak; po jajkach.

09:59, aelithe
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 października 2006
nuda

Jak nie ma nic do roboty to przesiedzieć w pracy 8 godzin jest wyjątkowo ciężko. Patrzy się na zegarek, czyta wszystko co wpadnie w ręce. Liczy każdą minutę do końca. Karetka dalej w naprawie, wieć czasu mam na prawdę aż nadto. Trochę jest z tym kłopotu. Jak ktoś wymaga transortu do zoz'u to jakoś trzeba kombinować. Dyspozytor odkąd wrócił z urlopu jest jakiś nieprzytomny. Ale jakoś potrafi załatwić transport. Dzisiaj dostaliśmy samochód ochrony. Jest 11 a już jeżdzą na resztce limitu paliwa. Ciekawe jak będzie potem. Szczerze mówiąc to mi samo z siebie nasunęło skojarzenie polnische wirtchaft.

Ostatnio na jednym z portali pisaliśmy ze znajomą skojarzenia w różnych językach z nazwą polak. Ciekawe, ale polski parlament jest idomem zarówno w szwecji, jak i we włoszech.

Byłem z żona na cmentarzu. Nie byliśmy na grobach teściów od około pół roku, wiec wróciliśmy do domu około wpód do ósmej. Kuba znów robi lekcje w nocy. Czuje się źle mając falt, że nie umiem wyegzekwować nauki od syna.

Jutro mama znów dużur. Tym razem na kociej wyspie. A w piątek jedziemy do moich rodziców ( z wizytą). Żona prowadzi im księgowość. Chce odbębnić swoje i uciekać. Ja prywatnie wolałbym posiedzieć do niedzieli rano lub do soboty wieczorem. Czasem też mam ochotę wypić odrobinę alkoholu. Oczywiście jeśłi wypadnie zastępstwo za dr. Kuncera to wszystko diabli wezmą. Kolejna przymusowa abstynecja na tydzień.

Umówiłem się z Grześkiem na popijawę. Po skończeniu rezydentury nie psozedł na etat. Powiedział, że za 2200 kontraktu nie ma ochoty się zarzynać i wziął tylko dyżury. Tak więc już w jednym ze znanych mi szpitali maja dwa wolne etaty i żadnych chętnych do pracy.

20:08, aelithe
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 października 2006
w domu

Wrciem po 54 godzinach w pracy. Podleczyłem swoje ego, upiekłem karkóweczkę i mogę spróbawać żyć. Mimi, że nie napracowałem sie zbytnio czuję się wyczerpany i bezsilny. W czasie samotnych godzin narasta we mnie flustracja i depresja. Nie mam ochoty na nic. Napisałem wczoraj kawałek prozy, nie wiem co z niego wyjdzię; ale sam jestem ciekaw. Pewnie na tym się skończy. Ale spróbować warto. Szczerze mówiąc, nie skończyłem niczego co miało więcej niż 15 stron maszynopisu. Zazwyczaj koćńzyłem szybciej.

Na razie nie mam odpowiedzi ze Szwecji. Może przyślą, moze nie trzeba będzie przygotowac plan rezerowy.

16:26, aelithe
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 października 2006
dyżur

Życie to przerwa między dyżurami, mały przecinek w życiorysie. Zapisany małymi literami dodatek do kontraktu. Czasem można próbować biec, ale czy wtedy starczy nam sił by przeskoczyć mur. czasmi wątpię. Kładę się w łóżku i przesypaim depresję. Czasem wydaje mi się, że życie przecieka mi między palcami, dzieci doarstają obok, a żona staje powoli obcym człowiekiem. Przyjaciele odchodzą, a ich miejsce zajmuja przypadkowi interesowni przechodnie.

W piatek żona spotkała swoja klasę z ogólniaka. Czuła się jak biedaczka. Czy zdajesz sobie sprawę, że lekarz i glowny księgowy w tym kraju mogą nie mieć pieiędzy, by się modnie ubrać.

21:43, aelithe
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 października 2006
męski szowinista

Zasłynęłem jako męski szowinista. Ciekawe co by Panie powiedziały na fakt, że gotuję w domu. Żona primum nie lubi gotować, secundum wraca 2 godziny po mnie  do domu.

Dzisiaj zrobiłem zrazy z łapatki wieprzowej. W środek poszła świeża śliwka, kawałek papryczki oraz cebula. A mięso po przysmażeniu wylądowao w galarecie po wtorkowych kurczakach i zostało przykryte marchwką, cebulą, pietruszką oraz selerem. Wsypałem na to wszystko co było pod ręką. I wiecie całkiem niezłe.

Reszta rutynowo. Czerowna kapusta duszona ze swieżymi owocami i młode ziemniaki okraszane wypieczoną słoniną ( skwarki).

Mięso zostało zjedzone został sos, musz ecoś z niego wymyśleć. Chyba będą piersi z kurczaka i pewnie żółty ryż.

Zona dziś poszła na  zebranie plotkarskie, czyli zjazd absolwentów jej ogólniaka. Mnie zapraszana na zjazd ze studiów, ale nie pojadę Jeszcze nie dorobiłem się odpowiedniego samochodu.

23:39, aelithe
Link Dodaj komentarz »
w domu

Robię drugie podejście do tego wpisu. Pierwszy wciął mi komputer.

Wróciłem po 56 godzinach pracy do domu. Jestem zmęczony. Co prawda byłem dzisiaj w stanie wstac grzecznie o 6.00 i 6.30 przystąpić do szycia nogi; ale sam pozostawania więcej niż 2 dni poza domem nie nastraja mnie optymistycznie.

Ostatnio na portalach literackich żywa dyskusja o Masłowskiej. Właściwie dwie opcje. 1. tego się nie da czytać; 2. największy geniusz literatury od czasów Homera. Prywatnie optuję za tym pierwszym. Wojnę Polsko-Rosyjską próbowałem zacząć czytac w trakcie dłuższego posiedzenia w klozecie; nie byłem w stanie. Nie używam narkotyków; ani alkoholu przy czytaniu; więc nie jestem w stanie wznieść się do odpowiedzneigo poziomu odrealnienia; aby ją strawić.

Mój szpitalny kolega nie chce podjąc stalem pracy i stwierdził, że lepiej mu będzie dyżurować. Ciekawe, jeszcze 2 lata temu trzeba było płacić za miejsce pracy w szpitalu, tarez są wolne etaty, których nikt nie chce objąć.

W zakresie zarządzania medycyną Sośnierz chce wprowadzenia bonu zdrowotnego. Nie rozwiązuje to moim zdaniem żadnych problemów tego systemu. Bez kontrasygnaty chorego ( finansowej) i egzekwowania jakości usług nic się nie zmieni. Kontrasygnata przy tym rządzie nie jest możliwa; szczerze mówiąc nie widze jakiekolwiek opcji, która miałaby odwagę ją wprowadzić. Coi do jakości usług; najpierw trzeba by było za nie zapłacić. Trudno wymagac od kardiologa godzinnej konsultacji płącąc za nią 7,30 PLN.

15:17, aelithe
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 października 2006
niestety

znowu się dałem wrobić w nadliczblowy dyżur. Jestem po przedwczorajszym troche zmęczony.

Ostatnio trochę się zastanawiałem nad tgw. sztuką. Oczywiście nie myślę tu o Sztuce przez duże S; tylko o sztuce polskiej. Jakoś "elita kulturalna" ( pisana pod kreską) ma kompleks artystyczności. Im cos jest bardziej niestewne; tym wyżej jest oceniane. Trochę tu pasuje termin kicz artystyczny. Nie spodziewałbym się niczego specjalnego po okresie, w którym artystyczność decyduje o możliwości pokazania utworów. Typowym przykładem jest Maślowska. Jeśli zobaczy się ostatnia wypowiedź Pilcha, to trudno nie doszukiwac się małych insynuacji.

Dostałem 25 propozycję pracy od początku. szczerze mówiąc ta ucieczka lekarzy z Polski już zaczyna przynosić pozytywne efekty. Ciekaw jestem, jak będzie wygladać ochrona zdrowia za 10 lat, jak wali się w takim tempie. szczerze mówiąc nie widzę możliwości jakichkolwiek zmian do calkowitego zawalenia się systemu ochrony zdrowotnej.

Znouw przytyłem. Ale skoro w domu gotuję trudno się dziwić. W sobotę były zrazy wołowe duszone w czerwonym winie praz czerwona kapusta duszona w winie. Na dzisiaj żonie zostawiłem duszone kurczaki i czerwoną kapustę z owocami. Przyznam robiłem ją piewrszy raz i trzeba przyznać, że ta wysmażona słonina daje specyficznzy ciekawy smak.

15:39, aelithe
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9